rp1ceh6dqi8l3ehbyv3sbu6287r4a8 Erasmus w czasach pandemii

Erasmus w czasach pandemii

Aktualizacja: kwi 29

Uczestnikom tegorocznego programu Erasmus czy Erasmus Plus z pewnością nawet nie śniło się, że mogą znaleźć się w obcym kraju podczas wybuchu światowej pandemii. Jednak stało się i jest to dla nich czas trudnych decyzji oraz niepewności. Dziś porozmawiamy z Mają Golą, studentką drugiego roku Filologii Hiszpańskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Wybuch pandemii COVID-19 zastał ją w hiszpańskim Kadyksie, gdzie przebywa w ramach swojego pierwszego wyjazdu Erasmus Plus.


(SNH.) Maja, jesteś w Kadyksie, gdzie przyjechałaś tylko na semestr letni. W czasie twojego pobytu w Hiszpanii wydarzyło się coś, czego absolutnie nie dało się przewidzieć. Chciałabym dzisiaj porozmawiać z Tobą o tym, jak odnajdujesz się w tej nowej rzeczywistości. Mogłabyś podzielić się z nami myślami, które cię najczęściej nawiedzają a propos twojego pobytu w Kadyksie?


(M.) To jest najgorsze, co mogłam sobie wyobrazić na czas Erasmusa. Wiele osób zdecydowało się wrócić do swoich krajów, ale ja zostałam tutaj. Myślę, że mogłabym znaleźć jakieś pozytywne aspekty tej sytuacji, jednak stanowczo przeważają negatywy i nie bardzo da się z tym dyskutować.


(SNH.) Z pewnością... Jestem w stanie sobie wyobrazić, że o ile my w momencie rozpoznania zagrożenia byliśmy w otoczeniu bliskich, znajomych, na swoich uczelniach, o tyle sytuacja twoja i innych uczestników programu była o wiele mniej komfortowa. Powiedz, w jaki sposób poinformowano cię o krokach, które musisz podjąć w związku z wybuchem pandemii i od kogo te informacje wyszły?


(M.) Dostałam informacje mailowe, o tym, co powinnam zrobić, jeśli chcę wrócić do Polski. Była to w zasadzie jedyna informacja, jaką dostałam od polskiej strony programu. Dowiedziałam się, że jeśli zdecyduję się zostać, mam stosować się do wszelkich zaleceń władz hiszpańskich, przestrzegać nałożonych ograniczeń etc.


(SNH.) Rozumiem. A czy masz takie poczucie (może otrzymałaś taką informację), że gdyby zdarzyło się coś złego, chociażby w związku ze stanem twojego zdrowia lub gdybyś w późniejszym terminie zadecydowała jednak o powrocie, to otrzymałabyś pomoc ze strony organizatorów, czy byłabyś raczej zdana sama na siebie?


(M.) Pomoc... Pomocy jako takiej w powrocie bym nie dostała - tak działa Erasmus. Musiałabym po prostu poinformować ich o tym, że wracam i wtedy otrzymałabym informację o krokach, jakie powinnam podjąć choćby w celu uregulowania kwestii finansowych. Nie mogłabym przecież dysponować już pieniędzmi, które dostaję od programu. Nie mogłabym też raczej liczyć na jakiekolwiek zabezpieczenie finansowe choćby na pokrycie kosztów przelotu. Niemniej, Erasmus ze strony hiszpańskiej nie zostawia nas tak do końca samym sobie. Dostaliśmy kilka maili z rzetelnymi informacjami, a nawet zostało założone specjalne konto na WhatsAppie. Możemy dzięki niemu napisać do osób koordynujących Erasmusem tutaj i poprosić o udzielenie wszelkich informacji.


(SNH.) To znaczy, że ze strony organizatorów wyszła jakaś inicjatywa. Mimo że w praktyce, gdyby coś się wydarzyło, jesteście zdani na siebie, to zapewniono wam pewną bezpieczną przestrzeń do przepływu informacji. A jak wyglądała - a właściwie wygląda - sytuacja na twojej uczelni w Kadyksie?


(M.) Do samego końca żaden z prowadzących nie wiedział nic. Właściwie było to jedno wielkie gdybanie. Oficjalnie przeszliśmy w tryb zajęć zdalnych 14 marca i to był początek tutejszej kwarantanny.


(SNH.) Na wielu polskich uczelniach sytuacja była podobna, jednak ty byłaś poza krajem. Co właściwie skłoniło cię do podjęcia decyzji o pozostaniu w Hiszpanii?


(M.) Zdecydowałam się zostać przede wszystkim dlatego, że wciąż żyję nadzieją, że nałożone obostrzenia zostaną choć trochę poluzowane i będę miała jeszcze szansę skorzystać z wyjazdu - choćby pójść na plażę... Drugą sprawą było to, że nawet jeśli chciałabym wrócić, to nie do końca mam jak. A w każdym razie nie byłaby to podróż do końca bezpieczna. Najbliższe lotnisko oferujące rejsy do Polski znajduje się w mieście Alicante, oddalonym od Kadyksu o jakieś 600 km... Musiałabym więc odbyć dodatkową długą podróż na sam samolot.


(SNH.) Jaka była reakcja twoich bliskich? W końcu pozostajesz 3,5 tysiąca kilometrów od domu w obliczu światowej pandemii.


(M.) Moi rodzice właściwie sami namawiali mnie, żebym tu została. Nawet zaproponowali mi środki na pozostanie w Hiszpanii po zakończeniu programu. Uważają, że podróż jest bardzo niebezpieczna - w środkach komunikacji łatwo jest się zarazić, więc lepiej zostać i nie ryzykować. Wśród osób, które znam, nie ma nikogo, kto nie otrzymywałby teraz od rodziny potrzebnego wsparcia i finansowego i takiego emocjonalnego.


(SNH.) To znaczy, że jesteś w dość komfortowej sytuacji. Dobrze, że pozostajesz w ciepłych relacjach z rodziną. I właśnie o te relacje chciałam cię zapytać. Pozostajecie oddaleni od siebie o tysiące kilometrów a sytuacja jest bardzo dynamiczna i niepokojąca. Jakie masz odczucia w związku z tym?


(M.) Martwię się przede wszystkim o moich dziadków, bo są w grupie zwiększonego ryzyka, ale jestem na bieżąco informowana przez rodziców o tym, co się dzieje. Generalnie moi rodzice nie martwią się tą sytuacją. oczywiście czułabym się spokojniej, będąc w domu z rodziną. Wiedziałabym o wszystkim, co się dzieje, ale nie martwię się o nich jakoś bardzo. Mam poczucie, że są bezpieczni.


(SNH.) Czyli nie wpadacie w narrację dyktowaną przez panikę, ciągłe napięcie.


(M.) Tak, podchodzimy do sytuacji racjonalnie i spokojnie.


(SNH.) Na twoim Instagramie widziałam relację z ciekawego zwyczaju, który zrodziła w Kadyksie kwarantanna. Mogłabyś o nim opowiedzieć?


(M.) Tak, jasne! Chodzi o organizowanie aplauzu w podziękowaniu dla wszystkich służb, które walczą z Koronawirusem. W Kadyksie codziennie o 19:58 wszyscy wychodzą na balkony, stają w oknach i klaszczą przez 2 minuty, do 20:00. Słychać syreny. Raz ulicami miasta przejechał sznur samochodów policyjnych. To był taki pozytywny gest mówiący "jesteśmy tu".


(SNH.) To pokazuje więź społeczną i chyba podtrzymuje nieco na duchu? Daje poczucie integracji, mimo przymusowego odosobnienia?


(M.) Tak, jest takie poczucie, że jesteśmy w tym wszyscy razem. To dobrze obrazuje, jakim otwartym narodem są Hiszpanie. Oni generalnie są bardzo zintegrowani i zabawowi. Początek pandemii zbiegł się z końcówką karnawału, który tutaj obchodzony jest bardzo hucznie. Kiedy w Polsce wprowadzone zostały już poważniejsze obostrzenia, w Kadyksie wciąż można było spotkać grupy ludzi, bawiących się na na ulicach.

(SNH.) Zmieniając temat na bliższy kwestiom edukacji: czy z perspektywy czasu - uczysz się z domu już miesiąc - jesteś zadowolona z funkcjonowania uczelni w kwestiach przepływu informacji czy organizacji zajęć?


(M.) Jest chaos, haha. Każdy wykładowca robi co chce, lub czeka na "informację z góry" i unika podawania wiążących informacji.


(SNH.) A w jakich aspektach odczuwasz największe różnice?


(M.) Tutaj zajęcia online są dużo gorsze niż te organizowane w Polsce. Uczestniczę w niektórych na mojej uczelni i rozmawiam ze znajomymi. Oni większość zajęć mają na różnych platformach, takich jak Zoom. Mają więc normalne wykłady, wysyłane są im filmiki z nagraniami. Jeden wykładowca robi nawet live'y na Facebooku! Te zajęcia są naprawdę dobrze zorganizowane. Niestety w Hiszpanii jest słabo... Wygląda to w dużej mierze tak, że prowadzący wysyłają sporą ilość plików, książek czy notatek, dołączając instrukcję, aby je przeczytać i zadać ewentualne pytania. Generalnie "radź sobie sam". Tylko jedna nauczycielka była faktycznie zainteresowana tym, żeby przeprowadzić z nami jakąś formę e-learningu.


(SNH.) Faktycznie, nie wygląda to kolorowo. A dostęp do materiałów? Jak sobie radzisz?


(M.) Jeśli chodzi o jakieś książki, to istnieje dobrze rozbudowana Biblioteka Cervantesa online. Oferuje głównie klasyki literatury. Mam to szczęście, że akurat te pozycje, których potrzebuję, są łatwo dostępne w internecie. Poza tym, jak mówiłam, prowadzący wysyłają nam sporo artykułów i notatek.


(SNH.) Czyli dostęp nie stanowi w twoim przypadku dużego problemu. A przetwarzanie? Co jest największą trudnością, przed którą stawia cię nauczanie zdalne w Hiszpanii?


(M.) Stanowczo bariera językowa. Po otrzymaniu materiałów muszę je przetłumaczyć, wykonać polecenia i znów przetłumaczyć. To jest największe wyzwanie. Szczególnie trudno jest na zajęciach z literatury, bo wielu tekstów nie rozumieją nawet studenci hiszpańscy! Nie muszę szukać w sobie motywacji, bo weszłam już w ten nowy tryb pracy i robię wszystko na bieżąco (pracy jest za dużo, żeby zostawiać coś na później). Nie ułatwia fakt, że ze strony nauczycieli wsparcie jest bardzo niewielkie.


(SNH.) Z czego to twoim zdaniem wynika?


(M.) To zależy od nauczyciela. Czasem odpowiedzi na pytania są bardzo zdawkowe i czuję się w pewien sposób ignorowana. Nawet gdy ktoś stara się udzielić pomocy to mam wrażenie, że brakuje trochę zrozumienia dla studenta, dla którego hiszpański nie jest językiem ojczystym. Jesteśmy traktowani na równi z innymi, nawet teraz. Nie ma taryfy ulgowej.


(SNH.) Faktycznie, w takim wypadku musisz być bardzo zdeterminowana, żeby zakończyć ten rok. Czy mogłybyśmy porozmawiać teraz o czymś trochę mniej związanym z edukacją? Chciałam zapytać o język. Wraz z wybuchem epidemii zwiększyła się częstotliwość używania w codziennych rozmowach różnych terminów medycznych, nazw środków ochrony osobistej. Częściej rozmawia się też na tematy polityczne czy ekonomiczne. Odczułaś jakąś barierę komunikacyjną, czy nie miałaś trudności z przyswojeniem nowego słownictwa?


(M.) Mam wrażenie, że tutaj nie miałam styczności z wieloma nowymi słowami. Napotykam je ewentualnie w artykułach internetowych lub tekstach oficjalnych ogłoszeń. W codziennym języku pojawiły się pojedyncze słowa jak cuarentena (kwarantanna) czy confinamiento (odosobnienie, zamknięcie), ale nie ma ich dużo, więc przyswoiłam je szybko.


(SNH.) A czy dostrzegasz jakiekolwiek pozytywy sytuacji, w której się znalazłaś? Niesie ze sobą jakiekolwiek szanse?


(M.) Jedynym wymiernym plusem, który widzę jest nauka pisania dłuższych wypowiedzi. Właśnie skończyłam moją pierwszą pracę na 3000 słów po hiszpańsku. Gdyby nie e-learning, na pewno nie miałabym okazji rozwinąć tej umiejętności, bo nie wymagają od nas tak długich form ani tu, ani w Polsce. Pierwszą dłuższą pracą, którą bym napisała, byłby licencjat, a teraz mam do niego jakieś przygotowanie. Dobrze mieć poczucie, że potrafię to zrobić. Mogę też pozostawać w kontakcie z językiem, bo rozmawiam po hiszpańsku ze współlokatorkami i czytam książki w tym języku.


(SNH.) Dobrze, że umiesz dostrzec pozytywy, ale domyślam się, że ciężko jest się uwolnić od tych przykrych myśli i doświadczeń. Czego najbardziej żałujesz?


(M.) Oczywiście tego, że nie wyjechałam na semestr zimowy. Teraz jestem w pięknym kraju, a siedzę w domu i nie mogę z tego skorzystać, bo dozwolone są tylko wyjścia do sklepu czy lekarza. Żałuję, że nie poimprezowałam więcej, hahaha. No i że zwlekałam ze zwiedzeniem wielu miejsc, czekając na lepszy moment.


(SNH.) Czyli jeszcze dochodzi taki żal, że miałaś okazję zrobić więcej, ale odkładałaś choćby podróże na później.


(M.) Tak, czekałam na maj, żeby zrobić jak najwięcej - wtedy niemal nie ma już zajęć. Jednak nie mogę powiedzieć, że nie skorzystałam wcale. Byłam na trzech wycieczkach, ale to trochę za mało.


(SNH.) Rozważasz kolejny wyjazd, jeśli sytuacja pozwoli?


(M.) Nie wiem, czy w przyszłym roku, ale ogólnie na pewno będę się starała, pojechać na jeszcze jednego Erasmusa.


(SNH.) Skąd taka motywacja? Niedosyt, czy są jeszcze jakieś względy?


(M.) Stanowczo ten niedosyt. Bardzo żałuję, że tak się wszystko potoczyło.


(SNH.) A twoje ulubione miejsce w Kadyksie? Takie, do którego się wymkniesz, oczywiście w maseczce i rękawiczkach, zanim wsiądziesz w autobus czy pociąg na lotnisko?


(M.) Stanowczo Paseo Marítimo, taki deptak nad samym oceanem. Chciałabym jeszcze raz dojść nim do plaży. Bardzo lubię też plac przed tutejszą katedrą, bo to zwykle jest miejsce, które tętni życiem. Zresztą tutaj każda uliczka tętni życiem.


(SNH.) Doskonale cię rozumiem. Na zakończenie, mogłabyś podzielić się jakąś poradą dla osób, które chciałyby w przyszłości skorzystać z programu Erasmus w Kadyksie?


(M.) Na pewno korzystać ze wszystkich wydarzeń integracyjnych organizowanych przez Erasmus Student Network. Robią wiele imprez integracyjnych, spotkań, kursów tańca, wycieczek. Z tego naprawdę warto korzystać, przede wszystkim, żeby poznać ludzi. Ja myślę, że za mało tego użyłam.


(SNH.) Maju, bardzo dziękuje ci za ten wywiad. Trzymam kciuki za to, żebyś mimo wszystko zdołała wycisnąć z tego wyjazdu jak najwięcej i mam nadzieję, że uda ci się go powtórzyć w lepszych okolicznościach.


(M.) Również dziękuję - bardzo miło mi się rozmawiało!

Jeśli macie ochotę obserwować studencką codzienność na Erasmusie w czasie pandemii, możecie odwiedzić instagramowe konto Mai, na którym regularnie pojawiają się relacje.


239 wyświetlenia
  • Facebook - Biały Krąg
  • Instagram - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg

Każda złotówka się liczy, jeśli chcesz pomóc zrób przelew na numer konta podany poniżej tytułując go "Darowizna".
Dziękujemy <3

Numer konta: 23 1750 0012 0000 0000 3845 7958

STOWARZYSZENIE STUDIA NA HORYZONCIE

KRS: 0000696945

NIP: 7010718547​
REGON: 368393738


kontakt@studianahoryzoncie.pl

ul. Marszałkowska 58
00-545 Warszawa

2016-2019 Studia na Horyzoncie made with <3